czwartek, 21 września 2017

Sesja twórcza.

Zauważyłam, że największy przypływ twórczej energii dopada mnie podczas zrywu naukowego poprzedzającego egzamin (geneza wpisu została już wyjaśniona). I można to tłumaczyć chęcią robienia czegokolwiek innego niż niepocieszne spoglądanie w kartki pełne ilustracji mięśni. Jednak ja nie dopatrywałabym się tylko takiej przyczyny. Uważam, że wiąże się to z potrzebą zmiany myślenia z analitycznego na twórcze. Z drugiej strony odnoszę wrażenie, że jedno napędza drugie. Oczywiście dochodzi też fakt, że jakiej by nam dana czynność nie sprawiała przyjemności, po dłuższym czasie staje się powszednia, aż nużąca. Pisałam ostatnio z Ukrainką prowadzącą konto na  Instagramie (kiedyś prowadziło się przedsiębiorstwa, dziś konta na serwisach społecznościowych), bardzo ciekawe zresztą, która stwierdziła, że cieszy się z powodu nie wybrania anglistyki. W odwrotnym przypadku znienawidziłaby wykładany język. I coś w tym jest. Dlatego ja postanawiam czerpać radość z niezwiązanego zbytnio z zainteresowaniami kierunku. Być może wybierając go, ocaliłam własne zainteresowania. 





Może kogoś zaciekawiło konto? https://www.instagram.com/queen_gorilla_gor/ 

środa, 13 września 2017

Nie wiem

Nie wiem dokąd zaprowadzi mnie dzisiejszy dzień. Co z niego wyniknie. Czy to nie niesamowite? I czy to nie niepokojące zarazem.



Czasem chciałabym wiedzieć, co mnie czeka w przyszłości. Pamiętam któryś z filozofów powiedział, że gdybyśmy od początku wiedzieli w czym jesteśmy najlepsi, poświęcalibyśmy się tylko tej czynności, osiągając mistrzowski poziom, jednocześnie nie marnując czasu na nieistotne zajęcia. Ale czy można się z nim zgodzić? Wszystko przecież nas czegoś uczy. Nawet jeśli bezpośrednio się nie przydaje, rozwija ukryte zdolności, które pną nas do przodu w innych dziedzinach codziennego funkcjonowania. Czasem zdaję sobie sprawę jak wszystkie jego aspekty się ze sobą wiążą. Przenikają, w momentach na które nawet nie przyszło nam na myśl zwrócić uwagi. Lub przyszło, ale nazwaliśmy to przypadkiem.  Jak humanizm pokrywa się z naukami ścisłymi. Interpretacja z analizą. Uzupełniają się nawzajem i walczą o poznanie prawdy. O świecie, który krzyczy do nas, że to my w nim żyjemy i my jesteśmy odpowiedzialni za jego kształt. Codziennie wybierając z jakiej perspektywy chcemy go oglądać. 

środa, 16 lipca 2014

Dżem, noc, pierwszy post.

A więc piszę pierwszy post na tym blogu. Czemu w ogóle go założyłam? A tak jakoś z wakacyjnych nudów i potrzeby podzielenia się swoimi przemyśleniami z szerszym gronem odbiorców. Zobaczymy ile jeszcze będę go pisać, myślę, że nie potrwa to zbyt długo. W każdym razie każda notatka będzie dla mnie nowym, ciekawym doświadczeniem i mam nadzieję, że tym samym stanie się dla Was :).

Przed chwilą skończyłam oglądać film Skazany na bluesa. Spodobał mi się bardzo. Chociaż spodobał to niezbyt dobre słowo. Wzruszył mnie. Poruszył jakieś nieznane zakątki mojego serca, duszy, świadomości. Niestety później zajrzałam do komentarzy na filmwebie i dowiedziałam się, że film nie był do końca wiarygodny, nie zgadzało się parę ważnych faktów. Trochę to mnie zmartwiło, poczułam, że moje wrażenia nie były całkowicie prawdziwe. Ale czy to ważne? Chyba nie. Najważniejsza jest muzyka. Ona na pewno nie zawiera w sobie fałszu. Jakoś nigdy nie słuchałam zbyt dużo dżemu. Lubiłam ich kilka piosenek, ale nie znałam ich historii. Teraz też nie stanę się nagle wielką fanką, ale do utworów będę wracać częściej. Bo warto.